Pierwsze spojrzenie - ,,Confess" - Collen Hoover

Pierwsze spojrzenie - ,,Confess" - Collen Hoover




Witajcie w kolejnym pości na blogu!
Tym razem chciałabym wam przedstawić książkę Collen Hoover, pod tytułem ,,Confess". Nie jestem pewna, czy jest jakieś polskie tłumaczenie tego tytułu, więc jeżeli będziecie książki szukać, to polecam nie kombinować na siłę i po prostu pytać o tytuł anglojęzyczny.

Lektura jest o tyle ciekawa, że nie jest do końca książką. No niby jest fabuła, jest akcja, bohaterowie...ale to wciąż nie do końca książka, ponieważ jest no właśnie - zbiorem wyznań. Historii opowiedzianych przez różnych ludzi. Nie mam pojęcia, czy są w stu procentach prawdziwe, ale przypis na początku książki zapewnia, że tak, więc raczej nie będę się niepotrzebnie sprzeczać. Żeby nie było, tyle wiem po pierwszych kilkunastu stronach. No ja wiem, jakim w ogóle prawem piszę recenzję jakiejś książki, skoro dopiero ją zaczęłam?

Otóż widzicie, postanowiła wprowadzić coś nowego, czyli ,,Pierwsze spojrzenie". Sama jestem ciekawa, jak bardzo różne będą moje początkowe odczucia na temat danych opowieści, od tych, jakie pojawią się już po skończeniu ich czytania. No jak sam tytuł posta mówi, zanim napiszę właściwą recenzję, rzucam na książki pierwsze spojrzenie :D

Historia zaczyna się nadzwyczaj pięknie, bo opowiada o dziewczynie, która odwiedza swoje umierającego ukochanego w szpitalu, a dokładniej o dotkliwym bólu, jaki z tego powodu odczuwa. Narrator opowiada o tym, jak ciężko jej z tym żyć, jak bardzo nie chce bez niego odchodzić i ile poświęca, żeby być z nim w ostatnich dniach życia. Opuszcza szkołę narażając swoich rodziców na grzywnę i wylatuje gdzieś do Teksasu, do szpitala w którym leży chłopak. Z dnia na dzień stara się go rozweselać, śmiać się z nim, nawet jeżeli ma robić to na siłę.

Niestety, czar w pewnym momencie pryska, bowiem bohaterka ma 15 lat. Nie zrozumcie mnie źle, może jestem zacofaną mieszkanką ciemnogrodu, na trudno. Uważam jednak, że miłość piętnastolatki...to niestety nie miłość, szczególnie jeżeli trwa od dwóch miesięcy. Momentalnie poczułam wręcz uraz do owej bohaterki, bo...rozumiem, gość umiera, ale jednak zrobiła niezły bałagan, żeby lecieć do praktycznie nieznajomego (2 miesiące znajomości to mało) gdzieś daleko w nieznane, tylko dla tego, że ona chce obok niego być. To w sumie było nawet samolubne, bo wybuchła nawet kłótnia z rodzicami chłopaka, że nie da się zabrać do szpitala w Teksasie, jeżeli nie pozwolą...piętnastoletniej dziewczynie też lecieć.
No wiecie...na początku to było piękne, ale z każdą kolejną stroną  byłam coraz bardziej zła na tą nastolatkę, bo jednak jej motywy zaczynały tracić sens. W każdym razie, ja mam właśnie takie odczucie.

Jak będzie dalej? Nie wiem, ale się dowiem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.

Subscribe

Flickr