Krótka recenzja - ,,Xanth"

Krótka recenzja - ,,Xanth"



Witajcie w kolejnym poście na blogu!
W tym poście chciałabym bliżej przyjrzeć się książką z serii ,,Xanth" autorstwa Piersa Anthonego. Ogólnie rzecz biorąc, mam u siebie pierwsze trzy części i jakoś nie zapowiada się, żebym kiedykolwiek zagłębiła się w resztę. Zostały one przyniesione przez moją babcię, gdy tak się złożyło, że w jakimś sklepie rzucili książki na promocję. Nie, nie myślcie proszę, że na siłę chce się tak niezbyt pochlebnie wyrazić o serii czy jej wartości, po prostu opowiadam, jak naprawdę było.

Pierwsza część z serii czyli ,,Zaklęcie dla Cameleon" została wydana, gdy byłam jeszcze w podstawówce i mniej więcej wtedy do mnie trafiła. Teraz, kiedy tak o tym myślę, to musiało być w roku wydania...co w sumie jest nieco dziwne, ale nie będę wnikać. W każdym razie, byłam wtedy super zafascynowana fantasy i magią, więc tytuł bardzo mocno mnie do siebie przyciągnął. Szczególnie, że zastanawiałam się, kim może być ta cała ,,Cameleon". No wiecie jak to jest, jej imię brzmiało tak magicznie, że aż musiałam dowiedzieć się czegoś więcej ;D

No i w tym miejscu nastąpił właśnie pierwszy dzonk, ponieważ...książka była dziwna. Niby wszystko było utrzymane w stylu fantasy, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że jednak wszystko w tej książce jest jakieś dziwne. Blink mieszka w gomółce sera, rozmawia z meblami i tak dalej (nie jestem pewna czy czytałam o tym w pierwszej czy drugiej części...to było dawno) No powiem szczerze, że czytało się dziwacznie, bardziej jakbym się czegoś nawciągała, niż zagłębiała w świat fantastyki.

Zajrzałam do informacji o autorze i tam właśnie wyczytałam, że pracował w różnych miejscach, także w szpitalu psychiatrycznym. Dla sprostowania, nie był pacjentem, w sumie nie wiem kim tam był, ale chyba nie lekarzem, nie wiem. W każdym razie, widać mocno, że pobyt w takim miejscu mocno odcisnął się na jego twórczości.

Do głównego bohatera też nie mogłam się w ogóle przyzwyczaić, jakiś taki zarozumiały i na siłę kreowany na postać taką ultra dobrą i fajną. Książkę porzuciłam chyba nawet wcześniej niż w połowie, bo naprawdę nijak do mnie nie trafiała.

Moja ocena: 2/10

2 komentarze:

  1. UWIELBIAM CIĘ BARDZO MOCNO W KOŃCU KTOŚ MNIE ROZUMIE <3 Przepraszam za emocje, musiałam je wyrazić :D W recenzji zawarłaś dokładnie słowo w słowo moje odczucia - bohater kreowany na siłę, dziwność, dziwność i jeszcze raz dziwność. Do tej pory gdy ktoś pyta o najgorszą książkę, którą czytałam odpowiadam bez wahania właśnie "Xanth", mimo, że czytałam ją 3 lata temu i od tego czasu trafiłam na naprawdę sporo innych...ekhm..."perełek" :D
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko stwierdzić czy by mnie ta książka zaciekawiła :) Czasami lubię dziwne klimaty, ale tutaj sama nie wiem - chyba to jednak nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.