Kilka złotych porad cosplayu

Kilka złotych porad cosplayu 



Witajcie w kolejnym poście na blogu!
         Jako iż nie jest to blog tylko o książkach, a ogólnie o popkulturze, pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zrobić jakiś wpis dotyczący cosplayu. Szczególnie, iż ja sama się tym dość amatorsko zajmuję, ale wiem co nie co na temat tworzenia stroju i innych takich ;)
       No, nie przedłużając, przejdźmy do samego wpisu!

Porada nr 1. Zawsze wybieraj postać, która do ciebie pasuje i którą jesteś w stanie odwzorować.

  • Wiem, że jest spora liczba osób, która lubi tworzyć stroje tak dosłownie wbrew sobie, czyli chuda osoba tworzy cosplay pulchnej, albo dziewczyna jakiegoś faceta. To popularne i fajne, ale...No właśnie, jest pewne ale. Tworzenie tego typu cosplayów lepiej zostawić osobą, które naprawdę mają już spore doświadczenie w tym co robią i przede wszystkim wiedzą dokładnie jak to zrobić, aby wyglądało dobrze. No wiecie, cosplayerka która tworzy do lat, pewnie nie będzie mieć problemu z wcieleniem się w Sebastiana z Kurosthitsuji albo Garena z Lola,  ale początkującym może być naprawdę bardzo ciężko stworzyć cosplay nie dobrany do ich sylwetki, twarzy i tak dalej.
  • Jeżeli widzisz, że wybrana przez ciebie postać będzie wymagała sporej ilości makijażu lub ma jakąś bardzo fikuśną fryzurę, a ty nie masz zielonego pojęcia jak można by to wykonać...lepiej będzie wybrać coś innego. Nie mówię, że nie warto podejmować wyzwań, ale jednak bardziej polecam nie robienie cosplayów na ślepo, ponieważ nigdy tak naprawdę nie wiadomo co z tego ostatecznie wyjdzie i czy w ogóle będzie dobrze wyglądać.
  • Nawet kiedy starasz się odwzorować strój postaci jeden do jednego, musisz pamiętać o własnej inwencji. Jakby nie było, stroje na przykład mangowych postaci jednak odbiegają swoją fizyką od normalnych ubrań i nawet jeżeli wykonasz spódnicę idealnie jak trzeba, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie na tobie wisieć jak skóra z psa, choć na bohaterce pięknie się rozkłada. Czasami cosplay wymaga naprawdę dużo myślenia i kombinatorstwa.
Porada nr 2. Makijaż i Bodypainting
  • Ja sama nigdy jeszcze nie wykonywałam żadnego makijażu do cosplayu - bo zwyczajnie się nie znam - ale mimo wszystko jestem w stanie udzielić kilku praktycznych rad. Po pierwsze, nie polecam absolutnie nikomu używania tanich farb czy takich tłustych kredek do twarzy. Fakt, mają piękne kolory, ale kiedy za mocno zagrzeje je słońce, zaczną dosłownie ściekać wam po twarzy, zapewne rujnując misternie wykonany strój. W dodatku zwykle nie zasychają na skórze, więc zawsze jest szansa, że zabrudzicie rękawy lub inne części stroju, chcąc na przykład odgarnąć włosy czy coś. Wiem, że to sporo kosztuje, ale naprawdę lepiej jest wydać kasę na prawdziwe kosmetyki do twarzy - choć pamiętajcie, że w ogóle się na tym nie znam i właściwie nie mam pewności, czy podkład do skóry też się czasem nie rozpuszcza - lub ogarnąć sobie przynajmniej jakiś utwardzacz do makijażu. Niektórzy w tym celu używają lakieru do włosów, ale naprawdę polecam sprawdzić przed użyciem, czy to nie powoduje jakiś problemów z cerą, czy coś.
  • Malowanie całego ciała pod konkretną postać też może być dość uciążliwe i jednak polecam zostawić tą kwestię zawodowcom. Po pierwsze, nie ma sensu używać do tego zwykłych farb dostępnych w papierniczym, ponieważ albo odpadną, albo się rozpuszczą i jak już wspominałam, zniszczą strój. Nie polecam też farb w sprejach, ponieważ jeżeli się nie mylę, ich ściągnięcie wymaga sporej ilości rozpuszczalnika a sama farba raczej nie przepuszcza powietrza. Po raz kolejny dokładają się koszty, ale warto zainwestować w specjalne farby i specjalne spryskiwacze do nakładania ich.
  • Jeżeli potrzebujecie makijażu który ma na przykład wyszczuplić wam twarz, optycznie zmniejszyć nos czy coś w tym stylu, to jeżeli sami nie macie w tym wprawy, po prostu tego nie róbcie. Bez odpowiednich umiejętności może wyjść z tego naprawdę niezła kicha, poważnie. W takiej sytuacji najlepiej jest udać się do kosmetyczni i nakreślić jej czego dokładnie się potrzebuje, lub po prostu poprosić kogoś, kto ma w tym wprawę.
Porada nr 3. Wig, czyli cosplayowa peruka
  • Po pierwsze i najważniejsze, nie inwestujcie w plastikowe peruki ze sklepów. Są one wykonane z kompletnie sztucznych materiałów, więc odbijają światło jak psie...ekhm! Nie wyglądają one nijak wiarygodnie i praktycznie nigdy nie są naprawdę przystosowane do tego, aby ktoś to założył na głowę. No wiecie, brak zacisków we wnętrzu, peruka się zsuwa, grzywka jest za długa lub odsłania wewnętrzną siatkę. Mało tego, takie peruki z niewiadomych przyczyn często mają loki a z powodu sztucznego materiału, w żaden sposób ich nie wyprostujecie ani tej fryzury nie zmienicie. Fakt faktem, są osoby które usiłują pokazać, że nawet z byle peruki można zrobić porządny wig, ale wspominając to samo po raz setny, jeżeli jesteście początkujący i nie jesteście pewni tego co robicie, lepiej po prostu kupić coś porządnego.
  • Farbowanie włosów zamiast wigu? Czemu nie, włosy wyglądają naturalnie, można je czesać, prostować, kręcić i układać. Trzeba jednak pamiętać o tym, że jeśli nie jest to farba typu ,,1 day color, to pewnie zostanie z nami na dłużej. W przypadku kiedy używacie farby z prawdziwego zdarzenia, to nie ufajcie ludziom, którzy zapewniają was, że kolor zejdzie po miesiącu lub dwóch - bo konwenty zwykle są w wakacje. To wszystko zależy od tego, jakie włosy ma dana osoba i jeżeli mocno złapią, to mogą trzymać naprawdę bardzo długo. Na przykład moja koleżanka z klasy, jakoś tak w wakacje ufarbowała włosy na rudo i pomimo iż minął cały rok a ona ma odrosty, to rudy kolor wciąż utrzymuje się na włosach. 
  • Sztywne włosy. Jeśli mam być szczera, to chyba jeden z najgorszych aspektów cosplayu. Włosy zrobione na klej i inne takie, byle tylko wiernie oddały odpowiedni efekt. Według mnie, w takim wypadku lepiej jest się już popisać inwencją twórczą, niż przez kilka dni chodzić na głowie z czymś, co wcale nie przypomina włosów, lub nie można tego tknąć bo się zniszczy. Wiem, że każdy ma swój gust, ale jednak ideą cosplay jest sprawianie by postacie 2D (w większości) stawały się realistyczne.
Materiały i samo szycie
  • Jeśli jesteście początkujący i nie macie maszyny do szycia ani niczego takiego, może wam być ciężko poradzić sobie z cienkimi materiałami, a w każdym razie ja zawsze miałam z tym problem.Trudno było mi wyciąć odpowiednie wzory, zszyć wszystko równo i tak dalej. Na początek polecam raczej materiały typu dżins, szkolne spódnice czy grubsze koszule. No wiecie, ten materiał jest taki...no nie lejący się i osobom które po raz pierwszy muszą ogarniać formę i szwy, raczej będzie z nim dużo prościej. Poza tym, jeżeli chodzi o cienkie materiały, jak prześcieradła czy coś, zawsze istnieje opcja, że nie będzie się odpowiednio układać i miejscami będzie za luźno czy coś. Kiedy materiał jest grubszy, to jednak łatwiej jest przewidzieć jego zachowanie kiedy już się go pozszywa i założy.
  • Nigdy, przenigdy nie zakładajcie, że jeżeli odrysujecie swoją formę od luźnej bluzki, to możecie odjąć sobie kilka centymetrów. Mimo iż ubranie dosłownie na was wisi, przyłożone do materiału układa się inaczej, dużo węziej. W dodatku potrzeba też jakiegoś marginesu na szwy, co może zwęzić waszą bluzkę czy co tam robicie do tego stopnia, że nie będziecie w stanie jej założyć. O wiele lepiej jest zostawić sobie za duży margines a potem ewentualnie zwężać, niż w pocie czoła zszywać coś, czego nawet razu nie założycie.
  • Nie warto przerabiać ubrań na stroje, nawet tych starych. Lepiej jest wydać kasę na materiały, niż tak na dobrą sprawę dobierać do siebie rzeczy które będą mieć całkowicie różne odcienie, krój i materiał sam w sobie. Cosplay wygląda dobrze wtedy, kiedy jest jednolity. Takie dobieranki zdecydowanie psują cały efekt, nawet jeżeli siedziało się nad strojem bardzo długo. Poza tym, szybko może się okazać, że mimo iż używamy tego co na na ogół niepotrzebne, nagle nie mamy już prawie żadnych ubrań w szafie.
  • Jeżeli potrzebujecie większej ilości jednolitego materiału, to zamiast wyliczać się jak odrysować idealnie formę na jakimś ciuchu żeby starczyło, polecam wam kupić prześcieradło albo obrus. Zawsze możecie też użyć jakiegoś starego.
  • To, że nie znasz żadnych ściegów nie ma znaczenia. Kiedy chowasz szwy do środka, możesz zszywać właściwie jakkolwiek. Pamiętaj jednak o tym, że zanim wzmocnisz szwy, sprawdzić czy wszystko na pewno do siebie pasuje.
  • Być może ta porada zabrzmi dla niektórych chamso, ale jeżeli chcesz zrobić cosplay ze śmieci, to naprawdę lepiej go nie rób. Nie oszukujmy się, jest coś takiego jak kiepski cosplay i...no nie chcę teraz robić z konwentu nie wiadomo czego, ale wszyscy robią tam zdjęcia i praktycznie każdy cosplayer jednak zostanie gdzieś uchwycony. 
Gdy wybierasz się na konwent, dodatkowe porady.
  • Warto zaopatrzyć się w smycz na szyję, pasującą do stroju. Identyfikatory na konwentach są zwykle wydawane właśnie na smyczach, a te mogą całkowicie psuć klimat cosplayu lub po prostu waszego ubioru. Dobrze jest mieć ze sobą własną, którą można podmienić.
  • Jeżeli macie cosplay z makijażem, koniecznie zabierzcie ze sobą kosmetyki. Istnieje niemal stuprocentowa szansa, że makijaż popsuje się podczas snu, letniego deszczu, czy innych takich.
  • Sleep roomy nie są wyposażone w nic poza ścianami i podłogą, więc zabierzcie ze sobą matę do spania, dmuchany materac albo po prostu kilka koców na których moglibyście się położyć.
  • Nie bójcie się wyciągnąć w sleepie ulubionej poduszki czy kocyka, w połowie imprezy  to miejsce i tak będzie wyglądać jak wioska kloszardów :D
  • Masz cosplay? Idź na konkurs. O ile nie wymagają pokazania jakiejś scenki, to wystarczy, że wjedziecie na scenę i się zaprezentujecie. Nikt nigdy nie obiecuje niczego wielkiego, ale kto wie, może akurat wygracie coś co wam się spodoba.
  • Moim osobistym zdaniem, nie warto wydawać po 40-80 zł na pojedyncze rzeczy które tak czy siak do niczego nam się później nie przydadzą. O wiele bardziej polecam loterie po 2-5 zł, gdzie można  wygrać rzeczy które kosztują normalnie i 45 :)
  • Nie omijajcie prelekcji. Fakt faktem to coś jak lekcje, szczególnie iż konwenty często odbywają się w szkołach, ale tam jest ciekawie. Nikt nie wstawi ci jedynki, kiedy powiesz coś od siebie albo nawet strzelisz gafę. Wchodzisz, siedzisz gdzie chcesz, wychodzisz kiedy masz ochotę. Poważnie, można tam pooglądać filmy, zwierzęta, pogadać o różnych rzeczach i się czegoś nauczyć. Nigdy nie będę w stanie zrozumieć osób, które wolą spędzać czas na konwencie siedząc na korytarzu albo śpiąc w sleepie...
  • Jeżeli masz cosplay, to pamiętaj, że zawsze możesz odmówić zdjęć i innych takich. Nie ważne jak cudacznie się ubierzesz, nikt nie ma prawa nawet pociągnąć cię za rękaw, jeżeli sobie tego nie życzysz.
  • Ale nie zapominajmy, że ludzie nie zawsze mają złe zamiary a konwent to przede wszystkim zabawa :) Jeżeli jednak dzieje się coś niepokojącego, należy zgłosić do odpowiednim osobą, takim jak helperzy albo ochrona, jeśli tak jest. 
  • Kiedy idziesz spać, postaraj się wymyślić coś, aby obudzić się o odpowiedniej porze. Jeżeli zaśpisz, może ominąć cię dużo zabawy. Pamiętaj jednak, że ustawianie dzwonka śpiąc w sleep roomie nie jest okej, ponieważ niektórzy idą spać o piątej rano a o szóstej zaczyna dzwonić czyjś budzik...
  • Nie bój się wyjść poza teren konwentu, na przykład do marketu. Patrzenie na zdziwionych lub oburzonych młodzierzą ludzi to świetna zabawa ; D Poza tym, jeżeli masz swój identyfikator, nikt nie będzie robił ci problemu o wejście. Nie wiem jak to jest na innych konwentach, ale mnie nikt nigdy nie sprawdzał, nawet gdy nosiłam swój w torebce.
  • Nikt się nie obrazi, jeżeli wyjdziesz w środku jakiejś prelekcji czy wydarzenia. Różne rzeczy dzieją się tam w tym samym czasie, więc zawsze masz usprawiedliwienie. Poza tym, nawet gdyby ci się po prostu nudziło, raczej nikt nie weźmie tego do siebie.
      W tym poście to tyle, do napisania ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.

Subscribe

Flickr