Czy ośmiolatka może nosić makijaż i gorset? - odpowiedzi na cosplayowe pytania

Czy ośmiolatka może nosić makijaż i gorset? - odpowiedzi na cosplayowe pytania



Witajcie w kolejnym poście na blogu!
Żeby nie było, nikt mi osobiście tych pytań nie zadał. Po prostu przeszperałam internet i wybrałam trochę rzeczy, o które najczęściej martwią się początkujący i młodzi cosplaterzy. Ja także jestem młodą i początkującą (mam na swoim koncie zaledwie 4 konwenty z cosplayami) ale sądzę, że mimo wszystko coś na owy temat wiem i jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania.

1. Jestem młodą cosplayerką, a właściwie dopiero chcę nią zostać. Mam jakieś 10 - 11 lat, jak pogadać o tym z rodzicami? (Ekhm...pytania są hipotetyczne, jak cuś)

      No właśnie, wielu młodych i początkujących w cosplayu dzieli między sobą ten problem. Jak powiedzieć rodzicom, że to jest właśnie to, co chce się robić, na co chce się przeznaczać kieszonkowe i tak dalej. Wiem, dla niektórych to może brzmieć po prostu głupio i idiotycznie, żeby w ogóle się czymś takim  martwić. Niestety, w naszym kraju wciąż jest mnóstwo dość...zacofanych osób, które kompletnie nie pojmują idei i dla nich cosplay brzmi po prostu jak: ,,Mamo, zamierzam przebierać się w cudaczne kostiumy i paradować tak między ludźmi, żeby zrobić ci wstyd".
     Kiedy rodzice odbierają to w ten sposób, to sytuacja jest rzeczywiście bardzo problematyczna, ale wtedy właśnie trzeba jednak szarpnąć z własne lejce i postarać się wprowadzić rodziców w świat cosplayu. Pokazać osobom starszym, że obecnie nie jest to tylko zabawa dla dzieci w wieku przedszkolnym, a szerokie zjawisko, pochłaniającym przede wszystkim nastolatków i dorosłych. Z początku może być ciężko, szczególnie, jeżeli rodzice są bardzo przeciwni pomysłowi, ale trzeba próbować aż do skutku. Przekonywać, że jest to coś całkowicie normalnego i zabawnego.
     Ja osobiście nie miałam tego problemu, ponieważ może nie sam cosplay, a mój pierwszy konwent został mi zaproponowany przez tatę, który wyczytał o nim gdzieś w gazecie. Później już wszystko poszło za ciosem i tak na dobrą sprawę, od kilku lat cosplay - może nie na najwyższym poziomie - jest nieodłączną częścią każdych moich wakacji.
     Wiecie, aż żałuję, że nigdy nie pokusiłam się o zrobienie jakiś fajnych zdjęć, aby wam pokazać moje twory.

2.Co mam zrobić, kiedy ludzie śmieją się z tego co robię? Jak zareagować?

      Jeżeli mam być szczera, to najlepiej nijak, po prostu zignoruj. Rozsądnie byłoby też, po prostu nakreślić danej osobie całą sprawę, ale wiecie przecież jakich mamy ludzi w tym kraju. Mówisz do nich, a oni dalej mają na uwadze tylko i wyłącznie swoje. Tego się po prostu nie obejdzie.
     Najważniejsze jest to, żeby liczyła się dla ciebie przede wszystkim dobra zabawa z tego co robisz, a nie to co myślą ludzie dookoła. Choć przyznaję, że niektórzy potrafią być nawet nadto irytujący.
    Kiedy mój brat robił swój pierwszy cosplay, wybrał za postać Edzio z Asassin Creed i jako iż nie miał zbyt dużych umiejętności w igle, poprosił o pomoc pewną starszą panią mieszkającą w bloku praktycznie na przestrzał przez ulicę. Kiedy był gotowy, ktoś go za niego odebrał. Nie pamiętam jak to już dokładnie było, bo miało miejsce ze 3-4 lata temu.
    No ogółem było tak, że gdy mój brat przymierzył strój i wszystko było ok, wpadliśmy na pomysł, aby pójść do niej do mieszkania i pokazać efekt ostateczny. Niestety okazało się, że nie było jej w mieszkaniu, ale nie przejęliśmy się zbytnio i wróciliśmy do domu. Jak być może się już domyślacie, może po kilku godzinach do naszego taty dotarły informacje od osiedlowego monitoringu, że jego syn paraduje w jakiejś sukience po okolicy.
     No cóż, my sami po prostu się z tego śmialiśmy, choć odrobina niesmaku jednak pozostała.

3. Czy to w porządku, aby młoda osoba ok 12 -15 lat zajmowała się cosplayem?

      Oczywiście, że tak! Cosplayem samym w sobie mogą zajmować się osoby praktycznie w każdym wieku. Rzecz jedynie w tym, jaki cosplay to dokładnie będzie. No wiecie, mam na myśli to, że mimo iż mogą robić to wszyscy, to powinno się jednak kierować jakimiś niepisanymi zasadami. No spójrzmy prawdzie w oczy, trzynastoletnie dziewczynki nie powinny robić cosplayów które odkrywają dużo ciała - typowo anime cosplayów - bo...po prostu nie. Kompletnie nie wypada i jest to naprawdę niesmaczne.


4. Czy pokazywanie ciała przy cosplayu jest w porządku?

      Osobiście nie mam nic do cospayerek, które wybierają sobie pustacie które rzeczywiście pokazują więcej ciała, niż się to zwykle robi, lub niż powinny. Tak właśnie owa postać została zaprojektowana i nie widzę przeszkód, aby była odwzorowana właśnie w ten sposób. Czego natomiast nie lubię? Cosplayów postaci które są przerabiane specjalnie pod to, żeby można było z nich zrobić coś seksownego. Dosłownie, za coś takiego mam ochotę zabijać, bo osoby które robią coś takiego nie widzą konwentów i innych takich jako rozrywki i tak dalej, a okazji do pokazania czego trzeba i wyrywania facetów (jeśli chodzi o dziewczyny).
      Cosplay Layone z Akame ga Kill? (dla wyjaśnienia nosi się praktycznie w samej bieliźnie) ok, bardzo lubię postać. Księżniczka Peach z Mario, wystylizowana tak, żeby pokazać tyłek, cycki i inne takie? Proszę, spłoń...
     Wiem, może moje zdanie jest nieco radykalne, ale jednak moje, więc nie zamierzam go ułagadzać, coby przypadkiem kogoś nie obrazić.
    Wiecie, to ogólnie też strasznie wkurzające, że prawie wszędzie pokazuje się właśnie te ,,seksowne" cosplayerki które prawie nic na sobie nie noszą, a potem każdy kto słyszy o cosplay myśli, że pewnie mam w swojej szafie mnóstwo seksownych wdzianek i adekwatnych do nich zdjęć.

5. Przebieranie się na konwent za własne OC

       Oczywiście i jak najbardziej! To też jest bardzo fajne, kiedy ludzie chcą wykazać się pomysłowością/ kreatywnością i zamiast odtwarzać jakieś postacie, tworzą własne. Co prawda, pewnie sporo osób będzie do was podchodzić i pytać co to za postać, bo nikt jej nie kojarzy, ale wiecie, dzięki temu właśnie macie więcej zabawy. Możecie na okrągło opowiadać o swoim OC ;)
     Tak ogólnie, z tego co zauważyłam, sporo osób wręcz trochę cyka się robić cosplaye OC, ponieważ ludziom nie kojarzy się to z cosplayem. Gdzie nie szukasz, wszyscy piszą, że to odtwarzanie postaci z filmów i gier, a nie ogólne wykonywanie kostiumów, W TYM postaci z gier itp.

Czy cosplay to forma fetyszu?
      Nie, nie i jeszcze raz nie! Cosplay sam w sobie nie ma absolutnie nic wspólnego z fetyszem, ale niestety, przez pewne osoby które wspominałam wcześniej, często jest tak postrzegany. Naprawdę denerwuje mnie to, że są osoby, w szczególności dziewczyny, które cosplayując na siłę chcą po prostu pokazać jakiego świetnego nie mają ciała. To się po pierwsze mija z celem, a po drugie, ciężko potem nie brać cosplayerów za jakiś fetyszystów i tak dalej.
     Problem jest też z miłośnikami noszenia na konwentach puchatych uszu i ogonów. Niestety, przebieranie się za zwierzęta jest dość znanym fetyszem o nazwie furry. Proszę, bardzo proszę, nie mylcie furry i yiff (czyli fetysz i zwierzęce porno) z anthro, czyli po prostu przedstawianiem zwierząt w bardziej ludzkiej formie.
       Niestety, z wierzchu te dwa zjawiska wyglądają dość podobnie, ale od wewnątrz to zupełnie coś innego. No po prostu...nie wychodźcie z założenia, że osoby noszące na konwentach fursuity/ furcosplaye mają ochotę na seks ze zwierzętami. Po prostu nie...

Czy cosplay wystylizowany ze zwykłych ubrań, to też cosplay?

     Naprawdę chciałabym powiedzieć tak, ale nie mogę, bo nie mogę też powiedzieć nie. Tego typu ,,stroje" nazywa się cosplayem ispirowanym, lub po prostu strojem inspirowanym. Nie mogę nazwać tego w żaden sposób cosplayem, ale jednak nie mogę też powiedzieć, żeby to nie była jakaś próba/forma oddania danej postaci.
     Uznajmy po prostu, że to nie jest cosplay, a inspiracja. Tak, inspiracja to dość trafne słowo ;)

Czy cosplay to drogie hobby?
        Tak, niestety, ale cosplay jest naprawdę drogim i wymagającym zajęciem. Nie dość, że często nawet i przy mało wymagających kostiumach trzeba wydać naprawdę kupę kasy, to trzeba mieć jeszcze umiejętności dotyczące połączenia tego wszystkiego, w jakąś sensowną, jednolitą całość. Bardzo mi przykro, ale o ile nie ma się akurat pod ręką dobrze wyposażonego warsztatu po kimś z rodziny, to stworzenie cosplayu będzie kosztowne. No wiecie, może jeżeli chce się zrobić coś takiego raz, czy może dwa razy w ciągu całego swojego życia, co by się pobawić i tak dalej, to może się wydawać, że to nic takiego. Dajmy na to 300 zł za strój? Pfff, dam radę! Szycie? Sąsiadka/ciocia/mama/ ktoś mi pomoże. Niestety, dla osób, które chcą robić to na dłuższą metę, cosplay generuje naprawdę kolosalne koszty.
     Ale bez obaw! Przecież nikt nie powiedział, że tani cosplay, to zły cosplay - o ile dobrze się prezentuje. Tak naprawdę, wszystko zależy od kreatywności i umiejętności danej osoby.


Robię cosplay odkrywający ciało lub podchodzący pod coś ,,seksownego". Jak mam uniknąć podtekstów lub złych skojarzeń na temat mojego stroju?
        Żeby nie było, nie chodzi mi tu rzeczywiście o jakąś bieliznę, albo coś co więk
szości może się kojarzyć z tymi tematami, a na przykład kostiumy superbohaterek, które w większości wyglądają jak te:


       O ile w tego typu kostiumach nie chodzi tylko o zwykłą atencję na odkryte ciało, to generalnie rzecz biorąc szanuję odwagę i takie tam. Niestety, dziewczyny które noszą tego typu stroje na konwentach mogą się czasem natknąć na gości, którzy są...lekko mówiąc, powinni przestać istnieć. W cosplayu i konwentach samych w sobie chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę, więc jeżeli ktoś powie lub zrobi coś co nam się nie podoba, możemy go po prostu zignorować i zadbać o swój dobry humor, lub w mocniejszych sytuacjach, zgłosić sprawę do organizatora lub ochrony. Jak mały by to nie był konwent, zawsze jest ktoś, kto dba o bezpieczeństwo i do kogo można się zwrócić z tego typu problemem.


Czy cosplay to zajęcie jednej, indywidualnej osoby, czy może trzeba należeć do jakiś klubów i stowarzyszeń?
      Cosplay to przede wszystkim zajęcie jednoosobowe, ponieważ do tematu można podejść tak naprawdę na miliard sposobów i każdy ma własny, unikalny styl, nawet jeżeli odtwarza postacie. Nie mogę zaprzeczyć, że nie ma jakiś stowarzyszeń czy klubów w których ludzie tworzą cosplaye, ale nie ma ich zbyt dużo. Na jedno to dobrze, a na drugie źle. Gdyby cosplay stał się aż tak popularny, żeby grupa no nie wiem...siedemdziesięciu osób tydzień w tydzień, czy miesiąc w miesiąc wykonywała cosplaye, to wszystko straciłoby swój urok. Z drugiej jednak strony, chciałabym móc pójść na jakieś warsztaty, na których mogłabym dostać materiały, nici i po prostu coś z nich zrobić. Oczywiście, gdyby mi nie kazali robić tego co wszyscy inni...brr! Nie chciałabym nosić na przykład stroju Madoki Kaname jako osiemdziesiąta osoba z kolei.


Cosplayerzy mają też normalne życie? Czy ciągle siedzą w domu i robią nowe stroje/ ew, jeżdżą po konwentach?
      Oczywiście, że cosplayerzy mają swoje normalne, nie różniące się niczym od innych życie! Poważnie, są osoby, które to zastanawia. Na swój sposób rozumiem trochę tego typu pytania, bo ludzie którzy wykonują kostiumy, pytani najczęściej odpowiadają, że pracują nad danym strojem pół roku, dwa miesiące i tak dalej. Tak na dobrą sprawę, wszystko zależy od wszystkiego, czyli stopnia skomplikowania postaci, dostępności do materiałów i tak dalej, ale ogólnie rzecz biorąc, aby stworzyć dobry cosplay, potrzeba czasu.
     Także, cosplayerzy często naprawdę spędzają większą część swojego wolnego czasu i pieniędzy na cosplayu, ale to dla tego, że konwentów nie ma zbyt dużo, w szczególności w naszym kraju. Ja na przykład mam okazję wybrać się na takowy tylko jeden raz w roku i właśnie dla tego, wolę być stuprocentowo przygotowana i pewna, że mój struj wygląda tak, jak go sobie wymarzyłam. Jak już wspominałam, to zajęcie pochłania mnóstwo czasu i pracy, więc kiedy nadarza się okazja, żeby pojechać na konwent i się pokazać, to cosplayerzy najczęściej po prostu z tego korzystają. Szkoda wywalić kilka stów na strój, a potem odwiesić go do szafy na amen.


Jeżeli kupię cosplay przez internet, to mogę nazywać się cosplayerkom/ cosplayerem?
       I tak i nie. Powiem szczerze, że gdybym ja sama obmyślała, według jakiej zasady to ma działać, to powiedziałabym stanowczo, że nie. Uważam, że cosplay to przede wszystkim tworzenie czegoś na własną rękę, pokazywanie swoich zdolności, poświęcanie czasu na przygotowanie i tak dalej. Nie lubię kupowanych cosplayi (cosplay? w sumie nie wiem) bo to po prostu takie w jakiś sposób puste...Zakładasz genialny strój kupiony za kilka stówek, a potem patrzysz jak wszyscy robią ci zdjęcia, chwalą albo i nawet idziesz na konkurs, konkurować z ludźmi którzy na serio poświęcili wiele, wiele godzin i pracy na to co wykonali.
     No wiecie, to nie tak, że od razu hejtuję kupowane stroje, ale to po prostu dla mnie mija się z celem cosplayu. Niestety, jak już wspominałam, to nie ja ustalam zasady i osoby które kupują stroje, również mogą nazywać siebie cosplayerami.


Czy to w porządku, że mam na sobie gorset i makijaż, nawet jeżeli mam tylko 11 lat?
Powiem tak, to ogólnie nie jest w żaden sposób dobre, aby rodzice pozwalali tak na dobrą sprawę dziewczynce nosić takie rzeczy, jako odzież, ale spójrzmy na sprawę z innej strony. Cosplay jest sztuką i jeżeli nawet 10 - 11 letnia dziewczynka ma na sobie tego typu strój, to nie mogę powiedzieć, aby robiła coś nieodpowiedniego, skoro po prostu tworzy sobą pewien rodzaj sztuki ;3
     Oczywiście wszystko jednak w granicach rozsądku, ponieważ nie każdy cosplay, pomimo bycia jakąś sztuką, nie wygląda...jakby to powiedzieć, nie koniecznie musi mieć dobry smak.


Kiedy jest ten moment, w który mogę nazywać się cosplayerką? cosplayerem?
        Wspominając jeden z poprzednich punktów, tak na dobrą sprawę, możesz nazywać się cosplayerem, lub cosplayerką już od momentu włożenia stroju związanego z popkulturą. No w pewnym sensie...Niby każdy ,,popkulturalny" kostium liczy się dziś jako cosplay, ale spójrzmy prawdzie w oczy, czym różnią się konwenty od balów przebierańców? Na takich balach, ludzie przebierają się za wampiry, wilkołaki, potwory frankensteina i inne takie. No wiecie, to takie ogólne postacie, od których niby wychodzi cała popkultura, ale...tak na dobrą sprawę nie wliczają się w to co mogłabym nazwać...bazą cosplayu. No wiecie, to są postacie, które funkcjonują na dzień dzisiejszy bardziej jako pojęcia i nie mogę nazwać kostiumu mumii, Kleopatry czy innych takich, rzeczywistymi cosplayami. Co innego czerwony kapturek, czy konkretnie wilk z tej bajki.
      Nie potrafię słownie sprecyzować tego co chciałabym wam przekazać, ale sądzę, że chyba sami rozumiecie. W moich stronach wyjątkiem są czarownice, które stanowią zawsze temat nieodzowny poboczny temat konwentu.

Gdzie właściwie mogę nosić swój kostium, żeby nie wyjść na dziwaka?
        Niestety, ale cosplaye nie są strojami codziennymi nigdzie oprócz Japonii. Trzeba się więc pogodzić z faktem, że jeżeli spróbuje się iść w tego typu stroju do szkoły, sklepu czy na zwykły spacer, zostanie się najpewniej uznanym za kompletnego dziwaka. Właśnie dla tego polecam jeździć na konwenty, ponieważ tam jak już wiadomo, fantazyjne stroje są bardzo mile widziane.
      No i cóż, tu znów mogę wrócić do kwestii kubów cosplayowych, bo gdyby takowe istniały, zapewne można by je nosić o wiele częściej, jednak...czy to właśnie psułoby całej zabawy?

Co zrobić z kostiumem po konwencie?
         Wszystko zależy od wszystkiego! :) Jeżeli konwent i sam cosplay był dla was sprawą całkowicie jednorazową, to możecie albo odwiesić strój na pamiątkę do szafy, albo spróbować sprzedać go na allegro, czy gdzieś. Jak już wspominałam, ogólnie rzecz biorąc nie lubię kupowanych cosplayów, ale w sumie zarobek, to zarobek. Z tego co widziałam w jednym z takich serwisów, zwykłe śpiochy - stylizowane na jakąś postać z bajki czy coś - można opchnąć za ponad stówę. Jeżeli strój ma przeszkadzać w domu, to w sumie czemu nie?
      Jeżeli jednak ktoś ma w planach odwiedzanie kolejnych konwentów, zawsze może go sobie zostawić do użytku ;D Choć, w sumie to większość cosplayerów nie lubi nosić jednego stroju




To raczej wszystko w tym temacie i mam nadzieję, że było choć trochę pomocne ;D Teraz jednak musicie mi wybaczyć, ponieważ został niecały tydzień do konwentu na który się wybieram, a wciąż mam naprawdę masę roboty. Być może uwinęłabym się z tym wszystkim dużo wcześniej, gdyby nie fakt, że jestem ,,ponad zwyczajnie" leniwa ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.