Bóg nie umarł 2, czyli katolicka propaganda - krótka recenzja lub raczej...sama nie wiem!

Bóg nie umarł 2, czyli katolicka propaganda - krótka recenzja lub raczej...sama nie wiem!



Witajcie w kolejnym poście na blogu!

Zapewne większość z was zna film ,,Bóg nie umarł". Także znam, oglądałam go kiedyś na lekcjach. Pomimo bycia ateistką, nie ukrywam, że film był inteligenty i dobrze pokazał, jak naprawdę powinno funkcjonować chrześcijaństwo oraz to, że skoro nikt nie może udowodnić istnienia lub nie istnienia Boga, to nikt nie ma prawa tak po prostu go obalić. Jak możesz w końcu zdetronizować kogoś kto nie istnieje? Przecież nie możesz obalać kogoś, w kogo istnienie nie wierzysz. Było to ciekawe zagranie psychologiczne, które przyznam, bardzo mi się spodobało.

No niestety, ale przyszedł ten smutny czas, kiedy wyszła druga część, która no cóż...nie jest niczym więcej jak nachalną i niezwykle chamsą propagandą. Skąd ta opinia? Wystarczy przyjrzeć się samym fabułom obydwu filmów. W pierwszym z nich, młody student po prostu broni swojego prawa do wierzenia w to, co chce. W drugim zaś, dostajemy historię o ateistach którzy nakręcają gównoburzę, tylko dla tego, że na lekcji nauczycielka wspomniała o Jezusie w kontekście historycznym. Być może ciężko jest zrozumieć, dlaczego właściwie tak mocno irytuję się tym filmem, więc zarz wytłumaczę.

Podczas oglądania pierwszego filmu, postanowiłam puścić bokiem fakt, że każdy niewierzący musi koniecznie być złą i bardzo negatywną, nieszczęśliwą postacią. Jednak w części drugiej, wszyscy ateiści muszą być kompletnymi ignorantami, którzy nie mogą wytrzymać faktu, że na lekcji padło imię Jezus i od razu muszą skierować sprawę do sądu, a potem napadają tą biedną, katolicką nauczycielką nazywając ją fanatyczką. Serio? Właśnie tak wyglądają ateiści? Bo ja znam sporo takich ludzi, sama taka jestem, a jeszcze nikogo nie zwyzywałam. Mało tego, uważam, że młode osoby wybierające się do zakonu są bardzo ciekawe i inspirujące, ponieważ rezygnują z większości przyjemności młodości. Tak, pomimo bycia ateistką.

Irytuje mnie takie przedstawienie wartości obu stron. Katolicy są dobrzy a ateiści to sami źli ludzie. Rany! Skoro katolicy dają sobie prawo do wierzenia w nadistotę na której istnienie nie ma dowodu, to dlaczego odbierają ateistom prawo do nie wierzenia w tą nadistotę, lub pojmowania Jezusa jako postaci historycznej ale jako zwykłego człowieka, lub pojmowania Jezusa jako czyniącego cuda, ale nie będącego synem nadistoty. Skoro wszyscy mogą wierzyć w co chcą, to dlaczego ateiści nie mogą nie wierzyć w te rzeczy? Dlaczego zawsze musimy być źli?

Nie podoba mi się to, że film propaguje równość wyznań, a jednocześnie tępi ateistów jak szczury. Katolicy są mądrzy, wyrozumiali, a ateiści są głupi i agresywni. To tak nie działa, wiecie ludzie?

Podsumowując, film jest wypełniony cichą nienawiścią i jest dosłownie obraźliwy dla ludzi, nie podpisujących się pod żadnym konkretnym wyznaniem. Tak, ponieważ nie można zrobić filmu o Amiszach którzy są źli dla katolików, albo o muzułmanach, bo to by było złe. Na ateistach zaś można wyżywać się dzisiaj do woli.

Moja ocena: 1/10

Nie dałam zera, za chęci pokazania jakiś lepszych aspektów, ale jednak osobiście uważam, że film nie zasługuje nawet na 2. Nie zrozumcie mnie źle, gra aktorka dobra, historia nawet ciekawa, ale przesłanie...,,Wszyscy jesteśmy równi, szanujmy się! Ateiści? O, ci głupi, agresywni psychole?"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.

Subscribe

Flickr