Disneyowska ,,premiera" - Coco. Innymi słowy, jak kraść filmy innym wytwórniom.

         Disneyowska ,,premiera" - Coco. Innymi słowy, jak kraść filmy innym wytwórniom.



Witajcie w kolejnym poście na blogu!
Nie będę owijać w bawełnę, to co aktualnie robi Disney to zwykła kradzież cudzych - a bardzo dobrych - pomysłów i sprzedawanie ich jak własne. Ja rozumiem wszystko, Disney musi coś tworzyć, aby najzwyczajniej w świecie zarabiać a ludzie mieli gdzie pracować, normalna kolej rzeczy. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy wytwórnia zamiast tworzyć własne filmy, podkrada je innym po zobaczeniu, że odniosły sukces. No ale czemu? Jaki jest cel kopiowania filmów innych wytwórni i wydawania ich własnym sumptem? A no taki, że Disney jest o wiele bardziej znany i rozbuchany niż jakieś tam Reel FX Creative Studios i wie, że nawet jeżeli ludzie się szybko kapną co jest oryginałem, a co zwykłą, tandetną podróbą, to oni i tak zabiją na tym kokosy. Także ten, tyle słowem wstępu moi drodzy.
      A teraz, o co się dokładnie w całej sprawie rozchodzi?

      Jakoś tak niedawno, studio Disney ogłosiło, że bodajże w przyszłym roku będzie mieć premierę ich nowy film, pod tytułem ,,Coco".  Historia opowiada o młodym chłopaku pochodzącym najprawdopodobniej z okolic Mexyku lub Hiszpanii. Jego największym marzeniem jest muzyka, a przede wszystkim gra na gitarze akustycznej. Niestety, jego rodzina już od pokoleń zajmuje się zupełnie czym innym i kompletnie nie akceptuje zamiłowania młodego ,,Coco". Pewnego dnia, w wyniku pewnych wydarzeń, spada on do krainy zmarłych, gdzie poznaje sekrety swojej rodziny. Innymi słowy, brzmi to dokładnie jak kopia filmu ,,Book of life". Nie wierzycie mi? Sami zobaczcie:
      Wiecie już, że fabuła jest praktycznie identyczna, jednak, oglądając trailery można zauważyć inne różnice, takie jak sam wygląd świata, charakterystyczne motywy czaszek, strojność...no po prostu widać uderzające podobieństwo. Ja wiem, ja wiem, że tam po prostu mają taką wizję zaświatów i innych takich, ale czy to na serio przypadek, że Disney przedstawia wszystko w dokładnie identyczny sposób? W końcu mogli pokazać zaświaty jako jakieś ciekawe miejsce, nie koniecznie jako jako kolorową i huczną metropolię jak w ,,book of life". Coco równie dobrze mógł kochać jakikolwiek inny instrument i...Eh, chyba sami rozumiecie co mam na myśli.
     Rany, już sobie wyobrażam tą rozmowę w studiu:

Pracownik: Szefie! Widział pan może ,,księgę życia?". Została wyprodukowana przez małe studio i szybko zdobyła dużą popularność, dzięki ciekawemu konceptowi i swojej oryginalnej historii!

Szef: No tak! Przecież my właśnie tego potrzebujemy!

Pracownik: Oryginalnej historii?

Szef: Nie! Tego filmu!

      No cóż, nie ważne jak bardzo fani Disneya staraliby się udowodnić, że ,,Coco" nie jest kopią tylko także używa wszystkiego co wręcz kultowe dla Mexyku/ lub Hiszpanii (nie jestem pewna z którego państwa się to wywodzi), to nic nie zmieni faktu, iż to już po prostu wyszło i stworzył to ktoś inny.
    Ode mnie to tyle, do napisania!^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.

Subscribe

Flickr