Pierdomenico Baccalario - Pięciowidmowy hotel

Pierdomenico Baccalario - Pięciowidmowy hotel


    Witajcie w kolejnym poście na blogu! Tym razem chciałabym przyjrzeć się nieco bliżej książce, którą czytałam będąc jeszcze - o ile dobrze pamiętam - na przełomie czwartej i piątej  klasy podstawówki. Pierdomenico Baccalario - Pięciowidmowy hotel. Przyznaję, że do przeczytania zachęciło mnie przede wszystkim imię autora. Wiem jakie to było niedojrzałe z mojej strony, ale okropnie ciekawiło mnie, o czym może pisać taki Pierdomenico ;D

      Książka opowiada o młodym chłopaku - Willy Moogleyu, który staje się spadkobiercą niezwykle starej agencji duchów, odziedziczonej po wuju. Jego zadaniem jest rozwiązywanie różnorakich spraw związanych z niematerialnymi bytami. Pomagają mu oczywiście przyjaciele, tacy jak dość nieznośny Tupper - będący wielkim fanem kolekcjonowania dziwactw, takich jak soundtracki z gier, oraz jeżeli dobrze sobie przypominam - Susan, w której chłopak się zakochał.

       Tak szczerze, to nie za wiele jestem w stanie powiedzieć wam o owej książce, z dwóch powodów. Po pierwsze, czytałam ją naprawdę dawno temu i z samej fabuły pamiętam tyle co kot napłakał, a po drugie, skończyła się ona nawet szybciej niż zaczęła. Mam na myśli to, że mimo iż książka wydaje się być przeciętnych rozmiarów, tekstu jest w niej naprawdę bardzo niewiele. Czcionka ma rozmiar chyba 24 lub może nawet 30, na każdej stronie widnieje może parę zdań a większość miejsca wypełniają obrazki lub jakieś ozdobniki. Innymi słowy, można nawet nazwać to opowiadaniem, wzrokowo napompowanym do rozmiarów książki.
     Teraz pewnie owa książka nie przeszłaby przez moje gusta, ale wtedy bawiłam się przy niej naprawdę wyśmienicie. Jeżeli ktoś lubi historyjki, które można połknąć na jeden raz przy filiżance herbaty, to ,,Pięciowidmowy hotel" zdecydowanie jest dla niego.

Moja ocena 5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.