Philip Pullman - ,,Mroczne materie"

 Philip Pullman - ,,Mroczne materie"


        Witajcie w kolejnym poście na blogu! Tym razem powracam z recenzją i biorę na tapetę jedną z najdłuższych książek jakie przyszło mi w życiu czytać, czyli ,,Mroczne Materie" Philipa Pullmana. Większość z was na pewno kojarzy przynajmniej część opowieści, ponieważ na jej podstawie nakręcono film pod tytułem ,,Złoty kompas", jest to jednak tylko pierwsza z trzech części historii małej Lyry Belacquy.  Jeżeli ktoś jest ciekawy i ma ochotę zagłębić się dalej w całą sprawę, to ma przed sobą jeszcze resztę trylogii czyli ,,Magiczny nóż" i ,,Bursztynową Lunetę".

        Historia opowiada o małej dziewczynce imieniem Lyra Belacqua, która jest sierotą mieszkającą bodajże w pewnym dworku - wybaczcie, ale po tak długim czasie już nie pamiętam. Żyje w świecie, gdzie ludzie i magiczne zwierzęta zwane dajmonami są ze sobą nierozłączne. Od momentu narodzin, aż do śmierci. Dziewczynka także posiada własnego, ale często jest wyśmiewana przez rówieśników, gdyż jej dajmon nie potrafi się ustabilizować, czyli przyjąć stałej formy. Od czasu do czasu przyjeżdża do niej jej wuj Asriel oraz pewna urodziwa pani doktor Coulter. W wyniku pewnych zdarzeń, wspomniana doktorka zgadza się zabrać dziewczynkę na biegun, do czego nie specjalnie chciał dopuścić jej wuj. Tuż przed samym wyjazdem, dziewczynka dostaje w swoje ręce aletheiometr, czyli wspomniany już złoty kompas. Za jego pomocą poznaje różnego rodzaju sekrety. Uogólniając, jest to ponoć potężny przedmiot, którego Lyra ma strzec, ale jak możemy się spodziewać, okazuje się to być dość problematyczne.

        Przejdźmy jednak do rzeczy. Za cykl ,,Mroczne materie" zabrałam się dopiero po obejrzeniu filmu. Wiem - na swój sposób - mój błąd, ponieważ zawsze powinno wgryzać się najpierw w oryginał, a dopiero później w jakiegokolwiek rodzaju ekranizacje czy adaptacje. Niestety, w tym przypadku wolałabym wciąż żyć błogą myślą o porywającej i epickiej historii, ale o tym później. Było to jeszcze wtedy, kiedy książki czytałam od wielkiego święta, a jeżeli już, to musiało mnie to naprawdę strasznie zainteresować. Tak było i w tym przypadku, ta cała sprawa z dajmonami, złotym pyłem i innymi światami, spodobała mi się tak bardzo iż uznałam, że już następnego dnia zabieram się za czytanie ,,Mrocznych materii", które mój brat akurat miał na półce.
      Jednak, jak już wspominałam wcześniej, przeliczyłam się dużo bardziej, niż bym się spodziewała. Akcja pierwszej opowieści wlekła się jak flaki z olejem, przez kilka rozdziałów traktując tylko tym, jak dziewczynka bawi się z cygańskimi dziećmi i opowiada zmyślone historie. Powtarzałam sobie wtedy, że każda książka musi jakoś wprowadzić czytelnika do swojego małego świata, więc wystarczy, iż przez to przebrnę. Jak pomyślałam...tak się nie stało. Nawet kiedy fabuła rozwinęła się na dobre, lektura stawała się - przynajmniej dla mnie - coraz to nudniejsza i nudniejsza. Być może to dla tego, że brakowało mi jakiś zwrotów akcji, które całkiem ładnie umieszczono w filmie. Powiem nawet, że chyba po prostu pominięto najnudniejsze fragmenty. 
     Przyznaję, bardzo lubiłam bohaterów a w szczególności  rezolutną Lyrę i pancerne niedźwiedzie, ale...No właśnie, ciągle było jakieś ,,ale". Nie ważne jak bardzo starałam się wczuć w historię, nudne opisy żeglugi, przepraw przez różne miejsca i rozwiązywania problemów poprzez kręcenie się po mieście i gadanie z ludźmi, po prostu sprawiały, że miałam ochotę zasnąć. Tym sposobem nie dałam nawet rady dotrwać do końca ,,złotego kompasu". Postanowiłam nie tracić zbyt wcześnie nadziei i zabrałam się za ,,Magiczny nóż", ale wcale nie szło mi lepiej.

      Nie zrozumcie mnie źle, jeżeli ktoś lubi historie, które przywiązują do siebie czytelnika na czas dłuższy i bliżej nieokreślony, to jest ona praktycznie idealna. Mój podstawowy problem leżał zwyczajnie w tym, iż brakowało mi dynamiki.

Moja ocena? 5/10
Cóż, w tym poście to tyle, do następnego ^^


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.