Nie oceniaj książki po okładce, ale wyciągnij wnioski

       Nie oceniaj książki po okładce, ale wyciągnij wnioski


Witajcie w kolejnym poście na blogu! Tym razem chciałabym się zastanowić nad tym, co właściwie okładka mówi i książce samej w sobie. Prawdopodobnym jest, że wcześniej już pojawił się tutaj wpis dotyczący okładek, ale tym razem zamierzam podejść do niego z zupełnie innej strony, oraz zawrzeć moje własne spostrzeżenia.


Ile okładka może powiedzieć o książce i autorze?

       Wbrew temu co się ostatnimi czasy mówi, naprawdę bardzo wiele. Choć wiadomym jest, iż autorzy nie tworzą dla siebie własnych okładek, to jednak wybierają je, lub zatrudniają grafików do stworzenia konkretnych obrazków. Dzięki nim, możemy łatwo domyślić się, czy książka ma klimat lekki-szczególnie, jeżeli występuje dużo jasnych kolorów i utrzymana jest w prostocie, oraz to, jak autor sam podchodzi do swojej pracy. Innymi słowy, jeżeli lubicie szukać, to możecie sporo wyciągnąć oraz nie rzadko samemu sobie dopisać. Czy uważam, ze to coś złego? Ciężko powiedzieć, ponieważ to autor pracuje na swoją opinię. Jeżeli zaopatruje książkę w okładkę, która daje potencjalnym czytelnikom zupełnie mylne wrażenie o utworze, to bynajmniej nie oni są temu winni.
       Właśnie dla tego, w obecnych czasach słowa ,,Nie oceniaj książki po okładce" brzmią bardziej jak próba usprawiedliwiania się, niż rzeczywista porada.


Kiedy imię i nazwisko autora przerastają rozmiarem tytuł utworu

        Zapewne każdy z was widział już kiedyś w księgarni czy też zwykłym sklepie książkę, która zdawała się na pierwszy rzut oka być jakąś biografią znanego pisarza. Dopiero po kilku chwilach uważnego przyglądania się, odnaleźliście u dołu strony niewielki tytuł owej książki.
      Naprawdę, czasami odnoszę wrażenie, że okładki tego typu mają przede wszystkim przyciągnąć potencjalnych czytelników do samego nazwiska autora, zamiast opowieści samej w sobie. W końcu kogo obchodzi, że to jakieś tam ,,Miasto mrocznych widm" - dla przykładu - skoro najważniejszym jest, że to dzieło, dajmy na to Stephena Kinga. Niestety,  tych czasach właśnie tak działa marketing. Może nawet nie i większość, ale wiele książek na pierwszym miejscu oferuje nam autora, zamiast opowieści zawartej w środku. Jak nie trudno się domyślić, najczęściej są to nazwiska pisarzy którzy zdążyli zagrzać sobie już miejsce na półkach setek tysięcy czytelników i na dobrą sprawę nie muszą już przejmować się sprawami takimi jak dobrze napisany tekst. W końcu wystarczą oni sami! Oczywiście, nie twierdzę, że każdy bardziej znany pisarz taki jest, ale nie da się czasem zaprzeczyć, że zdecydowana większość traktuje swoje nazwisko jak klucz do łatwego zarobku.

Cóż, w tym poście to tyle. Do następnego! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.

Subscribe

Flickr