Lego batman movie - jak do tego podejść?

Lego batman film - jak do tego podejść?



        Witajcie w kolejnym poście na blogu! Tym razem chciałabym nieco bliżej przyjrzeć się nowej kinowej animacji w stylu klocków lego, opowiadającej o życiu i nowych przygodach kultowego bohatera DC comics - batmana.

      Już na samym początku poznajemy głównego bohatera - poznajemy, gdyż został on całkowicie odmieniony - czyli Batmana. Gościa który na co dzień ratuje miasto i ma rzeszę fanów, ale mimo wszystko jest okropnie samotny i niestety bardzo uparty. Kiedy w mieście pojawia się nowa szefowa policji - Barbara Gordon, ludzie zaczynają spekulować, iż batman nie jest już właściwie potrzebny i winien przejść na emeryturę. Jako iż nasz bohater w stroju latającego gryzonia nie ma nic poza swoją ,,pracą", postanawia udowodnić, że wciąż nadaje się do bycia super bohaterem i pomimo uprzedzeń ze strony Barbary, wysyła Jokera do tak zwanej strefy widmo, w której przebywają wszyscy najgorsi złoczyńcy. W tym: Voldemort, Sauron, King-kong, agenci z matrixa, dalekowie i inni tacy. Niestety, okazuje się, że klaunowi właśnie o to chodziło od samego początku i fala villianów z innych unoversum zostaje uwolniona.

        Jedno co muszę owej animacji przyznać na pewno, to to, że wszystkich zaskoczyła. Jednych pozytywnie a innych negatywnie, jednak nie zmienia to faktu, że wywołała dość spory pogłos wśród internautów i miłośników filmów. Ja osobiście zaliczam się do tej pierwszej grupy, czyli ludzi którzy naprawdę wspaniale bawili się na seansie. Szczególnie w ostatnich scenach, kiedy stężenie nawiązań wynosi jakieś 900.000%

Skąd złe opinie?

      Twórcy filmu wykorzystali chyba wszystkie możliwe prawa autorskie, z jakich mogli skorzystać, tworząc ciekawą opowieść z całkowicie odmienionymi bohaterami,  naprawdę masą wspaniałych żartów i kilkoma morałami które można było wyciągnąć z owej produkcji. Jak już wspomniałam, uważam, że film był wspaniały, toteż zastanówmy się, dlaczego zdania na jego temat są tak bardzo podzielone? A no dla tego, że ludzie źle odebrali target.
      Nie mam pojęcia jak było w takiej sobie na przykład Ameryce, ale u nas reakcja na plakaty lego batmana była w przeważającej części taka: ,,Lego! Tato/ Mamo weź mnie!". Tak więc, zapewne domyślacie się już, skąd te negatywne opinie. Ludzie z dziećmi w wieku 5-9 lat uznali jednogłośnie, że będzie to idealny film dla ich pociech, w końcu na plakacie były ich ulubione klocki lego i ci śmieszni bohaterowie bajek z dawnego FoxKids. Można znaleźć coś lepszego? A no można było...
       Fakt, w pierwszym wrażeniu, produkcja może sprawiać wrażenie skierowanej w stronę najmłodszych, szczególnie dla tego iż charaktery wielu postaci zostały nieco zmienione. Batman na przykład został przedstawiony jako atencyjny egoista z parciem na szkło a Joker jako płaczliwy klaun który chce na siłę ,,usidlić Batmana w ich relacji". To ostatnie też było powodem opuszczania kina przez ludzi, ale o tym nieco później.
      Aby zrozumieć film o lego batmanie, trzeba było znać universum DC przynajmniej na tyle ile dają kinowe filmy i kilka najbardziej znanych komiksów. Tak na dobrą sprawę, to wcale nie jest dużo, ale dzieciaki w wieku 5-9 lat nie miały prawa znać tych kanonów. Oczywiście nie uznaję tego za wadę projektu, ponieważ wcale nie był do tak młodych skierowany. Rzecz w tym, że już jakieś 30 minut po rozpoczęciu seansu, dzieciom zaczęło się nudzić i uparcie prosiły rodziców aby wyjść i na przykład pójść na lody czy ogólnie wrócić do domu. Były też jednostki które nie narzekały i oglądały do końca, ale nie da się ukryć, że to mniejszość.
     Także ten, internet szybko napełnił się niepochlebnymi opiniami rodziców, jakoby film o lego batmanie był po prostu niesamowicie nudny i bezsensowny z humorem, którego nikt nie rozumie.
     Dodatkowo, do zwalniania kolejnych siedzeń przyczyniła się sama fabuła, kręcąca się wokół Batmana i Jokera, a raczej ich skomplikowanej relacji. Generalnie,  był to jeden wielki żart z faktu, iż Batman nieustannie ściga Jokera tylko po to, żeby zwiał a on znów go złapał, oraz z komiksu ,,The killing joke", w którym bohater w kostiumie latającego gryzonia mówi Jokerowi, iż wcale nie chce z nim walczyć oraz robić mu krzywdy. Niestety, zarówno rodzice jak i dzieci mogły odebrać owe śmieszki tak, jak gdyby Joker był zakochany w Batmanie, ( Co prawda i w kanonie mamy o tym wzmianki, ale ciiii!) szczególnie, iż na koniec filmu dostajemy taką oto scenę:
,,-Nienawidzę cię
-Ja ciebie też nienawidzę
-Nienawidzę cię bardziej
-Nienawidzę cię najbardziej
-Nienawidzę cię na zawsze "~ lub coś w tym stylu.
       Do tego momentu jednak większość rodziców z dziećmi w wieku podstawówko - przedszkolnym nie dotrwała. Może i dobrze, bo jeszcze by się jakieś pozwy posypały.
       Ludzie, chcecie iść na film, to się z nim najpierw zapoznajcie. Jeśli to nie wasz target, to proszę nie dawajcie sobie pełnego prawa do decydowaniu o tym, czy produkcja jest kompletnie zła czy w porządku.

A skąd tyle dobrych opinii?

      Na szczęście, na owy seans - W naszym żyjącym stereotypami kraju - wybrali się też fani  DC komcs, samego batmana czy po po prostu ludzie kojarzący mniej więcej o co chodzi. Ci dostali niczym na srebrnej tacy wyśmienitą komedię z miliardem nawiązań i całą masą zabawnych gagów czy żartów. Może sama fabuła nie była tak naprawdę jakoś specjalnie rozbudowana i pokrętna jak na DC i sos mroku przystało, ale nie zmieniało to faktu iż produkcja wciągała. No wiecie, szkoda było odrywać oczu od ekranu - choćby i po to, aby sprawdzić godzinę na telefonie - bo można było przegapić kolejny genialny żart.
      Drugą rzeczą, która zaintrygowała ludzi były postacie, o których wypowiedziałam się już nieco wcześniej. Pewnie wszyscy zdążyliśmy przywyknąć już do mrocznego mściciela który jest bardzo, bardzo mroczny i smutny, oraz klauna...który tak naprawdę przez większość czasu jest ponurakiem. - Takie przynajmniej spojrzenie na owe postacie, zafundowały nam filmy z aktorami z ostatnich dziesięciu lat. Właśnie dla tego, z początku tak ciężko było mi polubić Batmana i Jokera. Obydwaj byli po prostu smętnymi gościami ścigających się przez lata po Gotham.
      W Lego Batman Movie, Joker tak na dobrą sprawę wrócił do swoich korzeni, a Batman został podrasowany o niezdrową wręcz dawkę egoizmu. Choć brzmi to jak przepis na najgorszą produkcję o superbohaterach, właśnie to zrobiło ten film!
      Swoją drogą, sądzę że owa produkcja zapewnia część swojego sukcesu innemu filmowi z universum DC, czyli Legionowi Samobójców. Pewnie się teraz dziwicie, dlaczego? A no dla tego, że to właśnie tam została zapoczątkowana zupełnie inna wizja na tego typu projekty.
     Jak dobrze wiemy, Marvel i DC to konkurencyjne wytwórnie, ale jedna z nich zdecydowanie przerosła drugą. Podczas gdy Marvel zachwycał wszystkich humorem, DC postanowiło dogonić go tajemniczością, mrokiem i generalnie ciężkim klimatem, który miał...no zrobić klimat, wiecie... W każdym razie, owy pomysł raczej nie wypalił, gdyż ludzie zaczęli jeszcze bardziej odsuwać się od universum DC comics. Było ono po prostu zbyt smętne dla ludzi, którzy oczekiwali prawdziwej rozrywki. Ostatnie takie ,,odejście potencjalnych fanów", miało miejsce przy premierze Świtu Sprawiedliwości, który swoją drogą był po prostu mrocznym i bezsensownym filmem. O tym jednak kiedy indziej.
     Wracając do sprawy, Legion Samobójców wyróżniał się szybką akcją, dużą ilością neonów i kolorowych świateł, lekkim humorem i tym czego Marvel postanowił swoim fanom nie dać - Villianom. Owy klimat został przeniesiony także na Lego Batman Movie.

Czy to naprawdę musiało być lego?

  Właśnie, warto zadać sobie takie oto pytanie: ,,Czy to naprawdę musiała być animacja w stylu lego?". Wielu wspomnianych już wcześniej rodziców, uskarża się na to, iż klockowa oprawa animacji utwierdziła ich w przekonaniu, że to film skierowany przede wszystkim do dzieci. Z jednej strony - choć jedynie po części - mają oni rację, ponieważ klocki lego mimowolnie kojarzą nam się z zabawą i dziećmi. Jednak, warto przypomnieć sobie tutaj flm ,,Lego Movie" który był animacją właśnie dla młodszych i został oparty na klockowej rzeczywistości. Rzecz w tym, iż to kolejny film który wyznaczył nowy styl. Wyśmiał wiele fandomów, zażartował sobie ze wszystkiego, co klockom i budowaniu było po drodze.
     Lego Batman Movie, zostało stworzone w ten sposób, aby dać ludziom jasno do zrozumienia ,,To kolejny film, który pociśnie sobie bekę ze wszystkiego co znacie".
      Swoją drogą, uważam Lego rzeczywistość jest bardzo ciekawa i wprowadza do opowieści coś całkowicie nowego, coś czego jeszcze nie było. Świat który wiecznie zmienia się i przebudowuje, nie mówcie mi, że to coś przeciętnego co widzimy w każdej, nawet i podrzędnej animacji.





Jaka jest moja opinia o filmie?

      Wiem, że co do wielu rzeczy się tutaj powtórzę, ale co tam :)
Przyznaję, że z początku nie przepadałam za jakąkolwiek twórczością, w której pojawiali się Batman i Joker.  Głównie dla tego, że w filmowych wersjach obydwoje byli jacyś tacy szarzy i po prostu nudni. Żeby nie było, jako dziecko nie miałam dostępu do komiksów, mogłam bazować tylko na tym, co zobaczyłam w telewizji. Raz na ,,spróbę" obejrzałam kawałek pewnego filmu o człowieku nietoperzu i owszem była akcja, fajne efekty, ale brakowało mi czegoś, co by mnie przyciągnęło. Za to kiedy obejrzałam ,,The killing joke" pomyślałam sobie: ,,Hej! Ci goście mają jednak jakieś osobowości!" i zaczęłam nieco bardziej interesować się tematem. Cóż, następne przyszła pora na doskonałą parodię jaką jest Batman Lego Movie, która sprawiła, że stałam się fanką zarówno Batmana, Jokera jak i innych villianów czy bohaterów DC.
     Film naprawdę bardzo mi się podobał i szczerze żałuję, iż mieszkam na takim ekhm! zadupiu, iż nie mogę wybrać się na niego po raz kolejny :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.