Jak właściwie podchodzić do fanfiction?

        Jak właściwie podchodzić do fanfiction?


         Witajcie w kolejnym poście na blogu! Tym razem, chciałabym zastanowić się nad tym, jak właściwie powinno podchodzić się do fanfiction, czyli opowieści wykreowanych przez fanów, na podstawie istniejących universów stworzonych przez innych ludzi. Wiem, brzmi zawile :) 
       Wiele osób uważa, że to gatunek pisarski jak każdy inny. Nie różni się on w zasadzie niczym od thrillerów, dramatów, fantasy itp. W końcu jak by nie było, każdy tekst rządzi się tymi samymi zasadami i wymogami. Zachowaj estetykę, unikaj błędów i pisz z sensem. Jednak, cz to aby na pewno prawda?

Patrząc z przymrużeniem oka...

        Istnieje praktycznie niezliczona ilość fandomów i nie znam żadnej osoby, która nie należałaby do choćby jednego. Wiadomo, skoro fandom to i pełno konwersacji, fan artów i oczywiście fanfiction. Jeżeli ktoś z was - a wątpię, żeby nigdy do tego nie doszło - spotkał się z jakimiś fanficami, zapewne szybko zauważył, że nie da się tego porównać do książki debiutanta, niewykształconego zapaleńca czy nawet opowieści pisanych przez dzieciaki z podstawówki. Mówiąc prosto, fanowskie opowieści mają to do siebie, że często są pisane dosłownie na ,,odwal się". Może i nie pojawia się w nich zbyt dużo błędów samego tekstu, ale nie można liczyć na logikę, jakieś konkretne opisy czy w ogóle zachowanie oryginalnych postaci. No wiecie, na ogół wygląda to mniej więcej tak, iż fani sami dopisują sobie to, czego zabrakło im w ulubionym filmie/komiksie/grze itp. Pod prawie każdym fanficem klasy Z, można znaleźć dopisek ,,Po prostu czułam/em, że muszę to napisać".
       Tak więc, czy naprawdę można traktować fanifction jako gatunek podobny fantasy czy kryminałom? Moim zdaniem, zdecydowanie nie!
      Przyznaję bez bicia, że na ogół jestem dość opryskliwa i wybredna, kiedy przychodzi mi cokolwiek przeczytać i następnie ocenić, ale dla fanfiction robię wyjątek. Głównie dla tego, iż nie jestem w stanie podciągnąć owego gatunku pod cokolwiek, co do tej pory widziałam.

Ale co wtedy, kiedy pojawi się fanfiction dorównujące książce z górnej półki?

        No cóż, to prawda, że od czasu do czasu trafia się na fanowskie opowieści lepsze od pozostałych, lub nawet tak niesamowite, iż można by je spokojnie wydać jako książki. Tak się też dzieje, jeżeli widzimy w księgarniach jakieś fanfiction wydane w formie papierowej, to możemy być całkowicie pewni, że to właśnie te perełki które wybiły się z tego fanficowego chaosu.
      Skoro nie każdy fanfic jest kiepsko napisany, to jak w takim razie powinno się je dzielić? Na kiepskie i wspaniałe? Na zwykłe i fenomenalne? Nie, może to na swój sposób okrutne, ale ja osobiście preferuję podział na dobre i złe. W porządku, mogę polubić jakąś fanowską opowieść na tyle, iż prześledzę jej przebieg do samego końca, ale jeżeli widzę, że zawiera błędy słowne, interpunkcyjne, językowe, logiczne czy inne takie, to zwyczajnie nie nazwę jej dobrą.
   
      A więc? Jak powinno się podchodzić do fanfiction? Szukać pereł i omijać wszystko inne? Uparcie poprawiać lub linczować? Moim zdaniem, fanowskie opowieści tworzą jednocześnie tak jednolitą i rozbieżną zarazem grupę, iż najlepiej podchodzić do nich neutralnie :)


W tym poście to tyle, do napisania! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.