Inspiracje, podbieranie wątków i takie tam, czyli jak przypadkiem nie skopiować czyjejś książki

        Inspiracje, podbieranie wątków i takie tam, czyli jak przypadkiem nie skopiować czyjejś książki

 

Witajcie w kolejnym poście na blogu! Tym razem chciałabym zastanowić się nad rzeczami takimi, jak zapożyczenia wątków, inspirowanie się konkretnymi opowieściami, czyli innymi słowy, będę rozmyślać nad tym, jak nie dopuścić do tego, aby książka stała się niemal kopią jeden do jednego. Aby wam to jakoś sensownie wytłumaczyć, posłużę się dość obrazowym przykładem. Załóżmy, że mamy pana A, który jest pisarzem i wydał już na świat kilka książek. Mam też pana B, który jest molem książkowym i pochłoną dzieła pana A w jeden wieczór, ale sam także marzy o napisaniu książki. Pan A pisze głównie opowieści o pewnym poszukiwaczu przygód, podczas gdy pan B, jest nimi tak zafascynowany iż sam tworzy takowego poszukiwacza i zaczyna o nim pisać.

       Kto wie, być może sami kiedyś spotkaliście się z czymś podobnym. Ja byłam w owej sytuacji, zaraz po przebrnięciu przez większość serii Ricka Riordana. Pomyślałam sobie wtedy ,,to już koniec, a ja chciałabym poczytać jeszcze o mitologii". Tym sposobem trafiłam na ,,Pegaza" Kate O'hearn.  Choć uważam, że jest na swój sposób lepiej napisana, przez większość czasu nie mogłam oprzeć się dziwnemu uczuciu, że nawet po przerzuceniu się na zupełnie innego pisarza, wciąż czytam to samo. Nie tylko styl czy postacie były do siebie bardzo podobne, nawet większość rozwiązań używanych przez postacie.

       Jednak, teraz skupmy się na tym, jak podczas pisania nie dopuścić, do utworzenia swego rodzaju kopii zapasowej czyjegoś dzieła. No cóż, po pierwsze, nawet jeżeli niesamowicie podoba nam się jakaś postać z innej książki, czy to z charakteru, czy to z wyglądu, pamiętajmy o tym, że w większości kształtowała się poprzez wydarzenia z książki. Zadbajmy o to, aby historia naszej była przynajmniej w większości inna, a wtedy i owa postać ukształtuje się w zupełnie inny sposób. Nabierze innych upodobań, przyzwyczajeń itp. Po drugie, nawet jeżeli bardzo chcemy pisać o tym samym, o czym pisze nasz ulubiony autor, postarajmy się włożyć w to tak dużo siebie, jak to tylko możliwe. Starajmy się wymyślać własne rozwiązania, poddawać w wątpliwość sprawy które były całkowicie pewne w utworze, na którym się wzorowaliśmy itp. Powiem nawet, że jednym z najlepszych rozwiązań, byłoby zastanowienie się nad tym, jak działa świat przedstawiony u naszego ukochanego twórcy i nadanie naszemu, zupełnie innej podstawy.
      Jeżeli piszesz o swoich własnych postaciach i zastanawiasz się, co zrobiłby dajmy na to...Magnus Chase, to jak najszybciej wyrzuć tą myśl z głowy. Zastanów się, jak zachowałaby się TWOJA postać.

      Jeśli wyszło na to, iż ostatecznie żaden z tych zabiegów nie dał dostatecznie dobrego efektu i twoja opowieść wciąż łudząco przypomina jakąś inną, to postaraj się o dawkę porządnego zaskoczenia. Wprowadź coś, co sprawi, że każdy kto porównywałby twoją pracę co jakiejś innej, pomyślałby ,, Ale IMIĘ PISARZA by tak nie napisał!".

No cóż, w tym poście to tyle, do napisania! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.

Subscribe

Flickr