Bycie najlepszym, nie czyni bohatera jakkolwiek dobrym

 Bycie najlepszym, nie czyni bohatera jakkolwiek dobrym

Witajcie w kolejnym poście na blogu! Tym razem chciałabym zastanowić się nad pewną dość ważną kwestią, która już nie raz ucierała głowy wszystkim, spędzającym choć odrobinę czasu w pisarskim świecie. Mowa tu mianowicie, o bohaterach idealnych. No wiecie, na pewno każdy z was już kiedyś się z czymś takim spotkał, czy to w książce/komiksie/filmie czy jakiejś animacji. Główni bohaterowie, którym dosłownie wszystko w życiu wychodzi, przez co nie trafiają na swojej drodze na żadne problemy, które zmusiłyby ich do myślenia według innego schematu, zastanawiania się nad swoim dotychczasowym życiem itp. Co o nich myślimy? Czy ich lubimy? Co oferują? Zazwyczaj ciężko jest odpowiedzieć na którekolwiek z tych pytań.

Co o nich myślimy?

       Rzeczą ludzką jest popełniać błędy i każdy istniejący człowiek ma ich na swoim koncie naprawdę sporo - nawet, jeżeli na co dzień kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy. Tacy już jesteśmy, omylni ale skorzy do poprawiania tego, co nam nie wyszło. No właśnie, jak się tu więc odnieść, do bohaterów perfekcyjnych? W końcu czytelnik nie ma ani okazji, ani nawet cienia szansy, aby się w kogoś takiego wczuć i razem z nim przeżywać dumę z odniesionych sukcesów.
      Jeżeli piszesz i masz zamiar wprowadzić tego typu postać, to mówię ci teraz bardzo stanowczo, zrezygnuj z tego pomysłu. Zazwyczaj jestem bezstronna i mimo iż neguję przydatność czegoś, to nie linczuję ludzi, którzy jednak tego próbują. Jeżeli jednak chodzi o tą kwestię, mogę zagwarantować, że taka postać nie ma szans w konfrontacji z rzeczywistością i sercami czytelników.
     Ludzie już tak mają, że lubię obserwować zwycięstwa, ale tylko te okupione odpowiednimi wyrzeczeniami, nauką, ćwiczeniami, bólem i innymi takimi. Kto polubiłby postać, która doszła do wszystkiego, nie robiąc właściwie absolutnie nic?

Czy ich lubimy?

      Choć niektórzy mogą się spierać, to nie da się zaprzeczyć, że przeważająca liczba czytelników, takowych postaci nie lubi. W końcu, zanim zacznie się cokolwiek czuć wobec danego bohatera, trzeba postawić sobie zasadnicze pytanie ,,Za co właściwie mam go lubić?", za to że jednym kiwnięciem palca obali mur chiński? Za to, że przy okazji urodził się z talentem spacerowania po chmurach, gadania ze zwierzętami, magii, zielarstwa, lalkarstwa, nakładania szpachli, panowania nad morzami i innymi takimi? Zaznaczmy sobie tutaj bardzo wyraźnie, czytelnik musi mieć dobry powód, aby lubić naszego głównego bohatera, w przeciwnym razie prędzej będzie mu życzyć rychłego upadku z wysokości, niż kolejnego już zwycięstwa okupionego niczym.

Co oferują?

        Skoro jesteśmy przy tym pytaniu, zsumujmy wszystko co do tej pory napisałam i dojdźmy do jednego, jakże oczywistego wniosku, mówiącego, iż takowi bohaterowie nie oferują czytelnikom kompletnie nic. No, może tylko bezwzględną perfekcję i pasmo sukcesów.
      Wierzcie mi na słowo, że czasami postać która może wszystko zrobić najlepiej i najwspanialej, wcale nie jest dobrą postacią.

Cóż, w tym poście to tyle, do napisania! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.

Subscribe

Flickr