Apollo i boskie próby - ukryta wyrocznia

       Apollo i boskie próby - ukryta wyrocznia


       Witajcie w kolejnym poście na blogu! Tym razem chciałabym przyjrzeć się bliżej jednej z ostatnich książek Ricka Riordana, czyli ,,Ukrytej wyroczni" pochodzącej z nowej serii, pod tytułem ,,Apollo i boskie próby". Wiecie, przyznaję się bez bicia, iż od początku podchodziłam do owej opowieści dość sceptycznie, w końcu ile opowieści można wydać, pisząc wciąż i wciąż praktycznie to samo? No cóż, najwyraźniej dużo...

       Książka opowiada o przygodach olimpijskiego boga - Apolla, który z powodu swojej własnej głupoty został przemieniony w człowieka (co zabawne, niedługo przed pojawieniem się książki, natknęłam się na fanfictin o niemal identycznej fabule).  Bogowie postanawiają, że musi odbyć swoją karę jako śmiertelnik, służący innemu śmiertelnemu, w tym przypadku Meg McCaffrey. Nasi bohaterowie muszą pokonać kilka boskich prób, aby udowodnić olimpowi, że Apollo nadaje się do bycia bogiem, oraz aby uratować wolność świata z rąk podejrzanej organizacji.

       Dlaczego właściwie wzięłam się za czytanie ,,Ukrytej wyroczni", skoro od początku wiedziałam, iż nie powinnam spodziewać się zbyt wiele? No cóż, głównie z ciekawości, wobec tego, jak Apollo poradzi sobie w roli człowieka, oraz dla dwóch moich ulubionych bohaterów, czyli Nico i Willa. Skoro Rick zdecydował się wprowadzić ich wspólny wątek w ,,Krwi olimpu", to miałam nadzieję, że tym razem przeczytam o nich nieco więcej, ale niestety się przeliczyłam. W każdym razie, wciąż miałam jakąś tam nikłą nadzieję, że w końcu zobaczę u owego autora coś nowego. No wiecie, ciekawą fabułę która nie opiera się tylko na tym, że za kilka dni ktoś przejmie władzę nad światem.  Drodzy panowie z Triumwiratu, ustawcie się w kolejce tuż za: Kronosem, Gajom, Apopisem i innymi takimi.
      Tym co dodatkowo wpłynęło na moją opinię o książce, była dwójka głównych bohaterów, których nijak nie potrafiłam polubić. Apollo, był po prostu Apollem, czyli cały czas powtarzał jaki jest wspaniały i popełniał głupie błędy. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, uważałam go nawet za dość zabawnego, jednak kiedy stał się głównym bohaterem, zaczęłam marzyć o tym, aby ktoś bardzo mocno trzepnął go w twarz i powiedział ,,przestań gwiazdorzyć". Wkurzało mnie niesamowicie to, iż nawet w obliczu zagrożenia Apollo nie potrafił przestać myśleć w głównej mierze o samym sobie.  Towarzyszyła mu Meg McCaffrey, czyli wyjątkowo zarozumiała dziewczynka.

       Co tu dużo mówić, jeżeli ktoś jest nowy w klimatach mitologicznych, to sądzę, że będzie się całkiem nieźle bawił podczas czytania, ale jeżeli woli się jakieś nieco poważniejsze spojrzenie na sprawę niż granie na jakimś instrumencie, aby uspokoić gigantyczną mrówkę, która w tym czasie zaczyna rodzić jakieś młode, to ta książka raczej nie będzie odpowiednia.
      Jak już wspomniałam, nie spodziewałam się wiele i dostałam jeszcze mniej.

Moja ocena: 2/10

2 komentarze:

  1. Na pewno przesadzasz :D Ja kocham Riordana, czytałam jego OH i serię o Percym i na pewno sięgnę po Apolla, który ma poprzeczkę wysoko <3

    OdpowiedzUsuń
  2. aj, jaka słaba ocena. ja czytałam chyba z jedną książkę tego autora i odniosłam wrażenie, że jego twórczość trafi bardziej do młodzieży niż do starszego czytelnika.

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.