Od pomysłu do efektu końcowego, czyli jaki jest mój sposób na pisanie

Od pomysłu do efektu końcowego, czyli jaki jest mój sposób na pisanie


Witajcie!
          W jednym z poprzednich postów przedstawiałam wam kilka wskazówek, jak nieco uwygodnić sobie pisanie rozdziałów. W tym chciałabym jednak przedstawić wam po krótce, jak ja się do tego zabieram. No wiecie, mam na myśli tworzenie kolejnych rozdziałów od absolutnej podstawy do swego rodzaju ,,produktu końcowego".

Faza 1-Pomysł
        W sumie, brzmi to logicznie iż na samym początku musi powstać jakaś ciekawa i spójna z całą resztą idea. Zazwyczaj, zanim napiszę chociaż jedno słowo, staram sobie zwizualizować całą akcję rozdziału. Mam dość dobrze rozwiniętą wyobraźnię przestrzenną, więc umieszczanie akcji w jakiś budynkach czy innych skomplikowanych miejscach nie jest dla mnie żadnym problemem.
        Co prawda jest to bardziej ciekawostka niż część tego posta, ale pomyślałam że i tak mogę to tutaj wpasować. Nawet jeżeli nie opisuję takich rzeczy-bo zwyczajnie nie jest to potrzebne-to doskonale wiem gdzie co leży w domach wymyślonych przeze mnie bohaterów. Mam tu na myśli nie tylko wielkie przedmioty typu szafa czy kanapa, ale także drobiazgi takie jak nawet mały dywanik w jakimś pokoju, czy nawet materiał z jakiego zrobiony jest...dajmy na to sweter jakiejś postaci.

Jak rozwijać wyobraźnię przestrzenną?
       Po chwili zastanowienia, doszłam do wniosku iż jest to ważna umiejętność i jakby nie patrzeć, korzystam z niej podczas pisania, toteż mogę napisać co nieco o jej używaniu.
      Dzięki wyobraźni przestrzennej jesteście w stanie wyobrażać sobie skomplikowane kształty, tworzyć plany jakiś obszarów/budynków i innych takich. Myślę że najlepszą metodą na wykształcenie swojej wyobraźni w tym kierunku, metoda schodów, czyli stawiania przed sobą coraz cięższych wyzwań.
1.Wyobraź sobie jakiś przedmiot leżący w zasięgu twojego wzroku i zacznij obracać go, patrzeć na niego z góry, od dołu itp.
2.Teraz wymyśl jakiś przedmiot i zrób z nim dokładnie to samo.
     Proste, prawda? Jedyna trudność może pojawić się tylko w tym, że trzeba cały czas obierać sobie coraz to bardziej skomplikowane cele.
3.Wyobraź sobie że przechadzasz się po swoim własnym domu (ale musisz mieć zamknięte oczy, cała sztuka polega na wyobrażeniu) patrz na obrazki na ścianach, licz płytki na podłodze itp.
4. Wyobraź sobie jakieś pomieszczenie i przejdź się po nim kilka razy, także zaglądając w różne miejsca czy nawet licząc kubki na stoliku.
    Uważasz że już całkiem nieźle sobie z tym radzisz? W takim razie podejmij wyzwanie, używając swojej wyobraźni przejdź się po jakimś dużym budynku w którym bywasz zna co dzień (na przykład szkole) i policz wszystkie drzwi lub okna.
5.Przejdźmy teraz do czegoś mniej statycznego. Wyobraź sobie jakieś zwierzę, jego ruchy, zachowanie itp.
6.Teraz wyobraź sobie tą samą istotę, ale w sowim obecnym otoczeniu. No wiesz, jak kręci się między nogami ławek, jak skacze z parapetu na nogi twojej koleżanki itp. Nie musisz przy tym rozglądać się i śledzić go na każdym kroku, ale masz mieć to w swojej wyobraźni.
     Myślę że to mniej więcej tyle, jeżeli chodzi o jakiś oględny trening. Jeżeli jednak podoba wam się taka zabawa, próbujcie z cieczami, różnego rodzaju cieniami czy po prostu całymi zdarzeniami.

Faza 2. Szkielet
      Na tym etapie opisuję ogólnikowo całą akcję. No wiecie, na przykład: ,,Wchodzę do pokoju i widzę leżący na stoliku nuż. Właściwie nie ma się nad czym rozpisywać, ponieważ owy etap pracy polega tylko na wstępnym zarysie zdarzeń.

Faza 3.Rozwijanie
    Teraz po prostu bierzemy to co już napisaliśmy i rozwijamy to. Wtedy przykład z poprzedniego podpunktu ewoluuje do czegoś w tym stylu: ,,Niechętnie weszłam do pokoju mojej matki. Nigdy nie lubiłam tam przebywać, ale kiedyś w  końcu musiałam pokonać ten irracjonalny lęk przed tym pomieszczeniem. Nie było w nim absolutnie nic nadzwyczajnego! Tak przynajmniej sądziłam, dopóki nie dostrzegłam że na szafce nocnej, jak gdyby nigdy nic, leżał nóż".
    Wiecie chyba co mam na myśli, to coś w stylu szkolnego polecenia ,,Rozwiń swoje zdanie".

Faza 4. Poprawki
    Co ważne, po rozwinięciu, tekst musi w spokoju poleżeć sobie jakiś czas. Na przykład miesiąc, dwa lub nawet trzy. To wszystko dla tego, iż gdybym wprowadzała poprawki na bieżąco, po prostu nie zauważałabym większości popełnionych przez siebie błędów. No wiecie, mój wzrok automatycznie omijałby literówki do których się przyzwyczaiłam, oraz pewnie zapominałabym o dopisaniu wielu ważnych informacji, ponieważ nakreśliłam je jedynie w myślach.

Faza 5. Pierwsza korekta
    Tak właściwie, to ta faza następuje dopiero po ukończeniu całości, lub przynajmniej napisaniu jakiejś większej części historii. Po prostu wczytuję się w tekst od samego początku, w celu wychwycenia drobnych błędów, pominiętych literówek itp. Jakiś czas później następuje druga korekta, ale chyba nie ma sensu pisać dwa razy tego samego.


No cóż, w tym poście to tyle! Do napisania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.