Kilka słów o Ridero-warto czy może nie?

Kilka słów o Ridero-warto czy może nie?




        W tym poście chciałabym zamieścić kilka słów na temat dość świeżego serwisu self-publishingowego-Ridero. Napiszę co nie co o tym jak sam serwis działa, oraz jak się z niego właściwie korzysta. Nie mogę oczywiście nie zapomnieć o zamieszczeniu moich własnych przeżyć z ową stroną.
        Na samym wstępnie, pragnę zauważyć iż niektórzy mogą pomyśleć że zrzynam z innych autorów
blogów książkowych-tych o wiele bardziej znanych niż mała, właściwie nieznana ja-którzy o owe recenzje zostali poproszeni. Wiedzcie jednak, że napisałam go po prostu po to aby podzielić się swoimi doświadczeniami.

Zacznijmy więc! 

         Ridero to jak już wspomniałam, serwis który czynnie wspiera self publishing, lub jak kto woli po ,,polskiemu"-samopublikację. Osobiście uważam że nie brzmi to zbyt dobrze, wobec czego będę używać tej pierwszej, oryginalnej nazwy.
        Wracając jednak do tematu, czytając krótki opis serwisu, dowiadujemy się iż oferuje on dam naprawdę dużo usług, które dostępne są dla nas całkowicie za darmo. Przynajmniej na razie, ponieważ obiło mi się o uszy, iż Ridero zamierza wprowadzić tak zwane ,,konta premium", więc nigdy nie wiadomo czy pewne rzeczy nie staną się tylko przywilejem płacących.
Wspomniane przeze mnie darmowe opcje, to;
-Możliwość obliczenia kosztu naszej książki-pojedynczego egzemplarza oraz paczki czterech książek.
        Od razu wspomnę iż nie ma możliwości zamówienia w serwisie tylko jednego wydruku swojego dzieła. Muszą to być przynajmniej cztery egzemplarze, aby komukolwiek to się w ogóle opłacało. Nie martwcie się jednak, z tego co wiem wydane książki trafiają do różnych księgarni internetowych, a przynajmniej jedna z nich oferuje sprzedaż papierową.
-Dobranie własnego szablonu tekstu w książce.
       Osobiście uważam iż większość stylów za bardzo się od siebie nie różni. Co najwyżej w kwestii tytułów rozdziałów, gdzie takowa zmiana jest jakby bardziej widoczna. Przypuszczam że to pewien środek bezpieczeństwa, na wypadek gdyby ktoś chciał wydać książę napisaną tak fikuśnym stylem tekstu, iż byłaby niemalże nie do rozczytania. Poza tym, naprawdę ubolewam nad faktem iż nie ma możliwości zmiany wielkości tekstu, chociażby o jeden punkt.
-Samodzielne stworzenie okładki.
Ridero oferuje nam całkiem sporo szablonów, które możemy edytować według własnego uznania. Okładki jakie możemy stworzyć w serwisie, może i nie będą powalające, ale lepszy rydz niż nic. Oczywiście, mamy też możliwość załadowania własnoręcznie wykonanej bądź zamówionej wcześniej grafiki.
Od razu wspomnę, iż opcja ta nie jest widoczna na samym początku tworzenia książki. Po zapisaniu należy wejść w tryb edycji i tam dopiero załadować naszą przednią okładkę.
-Podgląd książki po wgraniu tekstu.
      Moim zdaniem jest to wielki plus serwisu i zdecydowanie nie mam się do czego przyczepić, jeżeli chodzi o tą kwestię. Pozwala nam to określić grubość książki, oraz to jak będzie prezentowała się okładka.

A jak Ridero właściwie działa?
       Serwis jest niezwykle prosty w obsłudze. Po prostu wybieramy kolejne pliki tekstowe z naszego dysku i dodajemy. Z tego co wiem, działa również opcja tworzenia książki ,,z bloga", aczkolwiek sama nigdy nie próbowałam tej metody.
       Po wgraniu tekstu, czeka nas całkiem miłe zaskoczenie, albowiem podwójne spacje usuwają się same, a akapity niezbędne przy dialogach dodawane są automatycznie. Co prawda miałam z tekstem kilka problemów, przez które miałam ochotę wyrywać sobie włosy z głowy, aczkolwiek sądzę że mogły być to tylko moje własne błędy.
       No cóż, jeżeli uważamy że tekst i okładka są gotowe, możemy stworzyć napisy na tyle książki oraz jej stronę. 

Proste, prawda?

      Niestety, okazało się że nie do końca. Wgrałam tam próbną wersję swojej powstającej wciąż książki. Przyznaję że na samym początku byłam bardzo mile zaskoczona i nie rozumiałam niektórych słów krytyki jaką ludzie wylewali na ten serwis. Przyszedł jednak moment w którym postanowiłam zmienić tytuł swojej książki. Załadowałam nową okładkę, wklepałam nową nazwę w dziale ,,publikacja" i wszystko zapisałam.
      Jak się już pewnie domyślacie, okazało się iż tytuł nie uległ absolutnie żadnej zmianie. Dla pewności powtórzyłam czynność jeszcze kilka razy ale efekt wciąż był ten sam. Tak oto zaczęłam kombinować i załadowałam nawet na chwilę jedną z systemowych okładek i zmieniłam na niej poprzedni tytuł książki. Oczywiście, absolutnie nic nie dało oczekiwanego przeze mnie rezultatu, a na stronie książki wciąż widnieje stara nazwa. 
       W tamtym momencie naprawdę się już wkurzyłam, ale postanowiłam spróbować jeszcze jednej opcji, jaką było skontaktowanie się z serwisem w celu wyjaśnienia błędu. Odnalazłam na dole strony magiczny odnośnik ,,Dział pomocy"
        No cóż, napiszę i zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak na razie jest to chyba jedyny większy problem jaki napotkałam, więc wciąż oceniam serwis dość pozytywnie.

Przejdźmy jednak to tytułowego pytania, czy warto?

      Osobiście uważam  że tak, ponieważ pomimo błędów na które wciąż można natknąć się podczas tworzenia książki, to wciąż nie widziałam serwisu który oferowałby tyle bezpłatnych usług. Ja wiem, istnieje wiele innych stron które prawdopodobnie działają sprawniej, ale niestety, często pod opłatą.


To tyle w tym poście, do napisania! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.