Kiedy fanfiction staje się samodzielnym utworem?

Kiedy fanfiction staje się samodzielnym utworem?


Witajcie!
       W tym poście chciałabym zastanowić się nad pewną, nurtującą mnie kwestią. Mianowicie, kiedy właściwie fanfiction przestaje być tylko historią opowiadającą o losach cudzych bohaterów w cudzym universum.
       Jeżeli ktoś tak jak ja, przynajmniej raz zagłębił się w internetową głębinę fanfików, zauważył na pewno iż można podzielić je mniej więcej na dwa typy. Opowiadania które ściśle trzymają się zasad panujących w utworze który był bazą ich fanfiction, oraz te które starają się przekroczyć pewne granice. Przepraszam że piszę to w tak nieprzystępny sposób, ale przyznaję iż sama nie wiem jak wam to wytłumaczyć.
     W każdym razie, skupmy się na tym drugim, wymienionym przeze mnie typie. Zdarzało wam się kiedyś czytać fanfiction, którego autor nagina wszelkie zasady i granice? No wiecie, tworzy nową fabułę, nowy świat, daje postacią nowe charaktery i ostatecznie tworzy historię praktycznie całkowicie oderwaną od tego, czym pierwotnie miało to być. W przypadku takich opowieści, zdarza się iż wystarczyłoby zmienić imiona, aby czytający miał wrażenie iż wcale nie czyta fanfiction, a jakieś samodzielne opowiadanie.
      Jednak, gdzie właściwie znajduje się ta cienka linia, która sprawa że fanfic przestaje być fanficem?
      Moim zdaniem jest to moment w którym autor zmienia linię fabularną, jednak taki punkt może leżeć o wiele bliżej lub dalej....
      Tą kwestię pozostawiam wam, abyście osobiście podjęli decyzję ;3

To tyle w tym poście, do napisania! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj drogi czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło jeżeli po przeczytaniu owego posta, zostawisz po sobie jakiś ślad.